Choć sprzęt do jazdy
agresywnej przeznaczony jest do tak ekstremalnej
eksploatacji - nie trudno
o usterki. Te często zmuszają nas
do zabawy w majstra czy
'pomysłowego Dobromira'.
Jedną z najczęstszych
awarii jest wyrobienie się śruby na imbus.
Powodem może być brak
ostrożności lub fakt, że spore grono rolkarzy
upodobało sobie szyny w
których śruby są po prostu kiepskie
..jeżeli śledzicie moje
artykuły, to wiecie o jaką firmę mi chodzi.
Ten temat chciałem
poruczyć już jakiś czas temu.. napotkanie tego problemu
okazało się najlepszą
motywacją.
Z tym problemem możemy
sobie poradzić na kilka sposobów.
Zaczniemy od tych, które
nie narażają waszego sprzętu na
uszkodzenia. Te bardziej
inwazyjne zostawiłem na sam koniec.
Pierwszy i
najłagodniejszy sposób, to uzbrojenie się w imbus
gwiazdkowy,
tzw. Torx. Cena takiego
klucza to około 8 zł.
Na zdjęciu powyżej
możecie zobaczyć, że jego budowa znacznie
różni się od
tradycyjnego imbusa. Dzięki ząbkom klucz zdecydowanie lepiej
zakleszcza się na
krawędziach otworu. Bardzo dobrze radzi sobie z mocno
dokręconymi
śrubami. Na tyle dobrze, że używam go na co dzień –
zamiast normalnego imbusa.
Jeżeli nie uda wam się
odkręcić śruby Torx'em w normalny sposób,
w grę wchodzi jeszcze
jedna możliwość posłużenia się tym typem klucza.
Albowiem możecie użyć
większego rozmiaru i za pomocą młotka zwyczajnie
wbić go w śrubę. Klucz
zwęża się ku końcowi, co bardzo sprzyja takiej opcji.
Niestety powyższe sposoby
nie sprawdziły się w moim wypadku,
materiał był zbyt
„zmęczony”. Lecimy więc dalej!
Drugim..a właściwie już
trzecim sposobem, jest użycie kleju szybkoschnącego.
Tą metodą podzielił się
jeden z użytkowników forum rolki.com,
zapewniał że jest
naprawdę skuteczna.
Nie ukrywam, że budziła
ona we mnie sporo wątpliwości,
więc miałem co do niej
bardzo sceptyczne podejście.
Mimo wszystko postanowiłem
spróbować.
Potrzebne więc nam są
dwie rzeczy:
klej (ok. 3zł) oraz imbus
(nie mylić z gimbusem!)
Choć ten sposób
wydaje się banalny, to trzeba być naprawdę ostrożnym.
Do otworu w śrubie należy
wlać kropelkę kleju. Dosłownie kropelkę.
Jeżeli przesadzicie, to
po włożeniu klucza, nadmiar kleju może wydostać się
poza otwór i
przyklei śrubę do szyny. Wpadniecie z deszczu pod rynnę.
Po umieszczeniu klucza w
śrubie wystarczy poczekać aż klej wyschnie
i próbować.
Właściwie w tym wypadku macie tylko jedną szansę.
Moim skromnym zdaniem nie
warto zawracać sobie głowy tym sposobem.
Zbyt małe szanse
powodzenia, zbyt duża możliwość pogorszenia sytuacji.
Kolejną alternatywą jest
najpopularniejsza i niemal niezawodna metoda.
Potrzebny wam do tego
będzie brzeszczot oraz płaski, szeroki śrubokręt.
Sposób ten polega
na nacięciu śruby piłką wzdłuż jej średnicy w taki
sposób, by można
było odkręcić ją za pomocą płaskiego śrubokrętu.
Ceną tego sposobu jest
pojechanie piłą po szynie. Sprzęt ucierpi..
jednak nie na tyle by
jakoś znacznie osłabić konstrukcję szyny.
Tym właśnie sposobem
uporałem się z problemem.
Co jednak zrobić kiedy te
wszystkie sposoby zawiodą?
Właściwie pozostaje
jedna opcja – wiercenie. Co według mnie jest
ostatecznością.
Nie trudno się domyślić,
że potrzeba nam będzie wiertarka oraz
wiertło do metalu.
Choć nie byłem zmuszony
do jego użycia, to przewidywałem taką
możliwość i wcześniej
postanowiłem się zaopatrzyć w taki oto świderek
o średnicy 8 mm. Kosz wiertła nie powinien
przekroczyć 4 zł.
Przyda się też kubek
zimnej wody. Podczas wiercenia „główki” śruby,
metal rozgrzewa się do
bardzo wysokiej temperatury. Dlatego warto
od czasu do czasu polać
nawiercane miejsce zimnym płynem, by zapobiec
zniekształceniu kompozytu
– z którego jest zrobiona płoza.
Po przewierceniu nakrętki
wystarczy wyjąć lub wybić śrubę z szyny.
Koło wraz z łożyskami
jest wolne.
Choć jesteśmy zmuszeni
do zaopatrzenia się w nową śrubę,
to ten sposób często jest jednym wyjściem z sytuacji.
to ten sposób często jest jednym wyjściem z sytuacji.
Pozdrawiam i zachęcam do
czytania poprzednich artykułów
oraz śledzenia
następnych.
Rollacje.